Autor Wiadomość
Piotr_
PostWysłany: Czw 9:44, 28 Wrz 2017    Temat postu:

Michael Jackson był muzykiem, ale bardzo chciał też być filmowcem. Pozycję, którą osiągnął w dziedzinie muzyki, popsuł kilkoma filmowymi produkcjami. Nie znaczy to, że nie było filmów udanych, ale przez te kilka złych, dobrze mi znanych, dołączył do hollywoodskiego świata zgorszeń.
Piotr_
PostWysłany: Czw 9:38, 28 Wrz 2017    Temat postu:

Jako nastolatek dałem się wciągnąć w to szaleństwo, a dzisiaj zastanawiam się, jaki ma to wpływ na duszę.

Chciałbym zakończyć temat, ale od 25 lat powraca. Pozostaje mi jedno - temat ostatecznie rozpracować. Przynajmniej w takim stopniu, aby odróżniać dobro od zła, bo Michael Jackson to dobro i zło, których nie odróżniał w sposób dojrzały.
Piotr_
PostWysłany: Wto 5:53, 26 Wrz 2017    Temat postu:

W świecie wiary nie istnieje pojęcie "gwiazda". Gwiazdy muzyki i filmu to są określenia nie pochodzące od Boga. Bóg mówi o artystach, ponieważ dał im talent i oczekuje, że zostanie spożytkowany.

Gwiazdy, te na pasażu w Hollywood to są pentagramy. Znane jest ich pochodzenie. Jest to powszechne w świecie pop, ale zupełnie niepotrzebne, jeżeli chcemy słuchać muzyki dla muzyki.
Piotr_
PostWysłany: Pon 10:46, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Człowiek młody chętnie słucha muzyki. Muzyki poszukuje, ma do tego prawo.

Pozostaje pytanie o wpływ na duszę...

Kto ubóstwa idola, ten akceptuje całość jego twórczości. To jest najbardziej niebezpieczne.
Piotr_
PostWysłany: Pon 7:19, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Nie jestem mecenasem sztuki, chcę muzyki po prostu posłuchać, a nie zawsze wiem, czego warto posłuchać. Kluczem poszukiwań jest nazwisko artysty. Jeżeli ktoś mi powie, że są muzycy lepsi od MJ, to może jest w tym racja, ale ja tych muzyków za bardzo nie znam.

Jako katolik wiem, że istnieje utwór "Abba Ojcze", który stworzyli Polacy i znany jest na całym świecie dzięki Światowym Dniom Młodzieży.

Nie potrafię jednak podać licznych innych przykładów muzyki, która mi się podoba i może wypełnić mój głód sztuki.
Piotr_
PostWysłany: Pon 7:04, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Katolik ma prawo do sztuki. Uważam, że mam takie prawo, ale ja - na przykład - muzyki nie tworzę.

Nie wiem, czy można żyć beż sztuki...
Piotr_
PostWysłany: Pon 6:56, 25 Wrz 2017    Temat postu:

O ile wszelki talent pochodzi od Boga, o tyle mentorzy i doradcy mogą być kompletnymi wrogami duszy. O tym, że na gwiazdy usiłuje wpływać masoneria - o tym wiadomo. Temat jest szeroki.

Pytanie jak pogodzić pragnienie chrześcijańskiego świata w sytuacji, gdy twórca obok wybitnych dzieł, prezentuje złe rzeczy i jest twórcą zbyt znanym, aby o nim zapomnieć?

Jak się pozbyć elementów Haloween z twórczości MJ. Jak to przesiać? Kim zastąpić MJ, skoro za bardzo nie pociąga mnie inna muzyka?
Piotr_
PostWysłany: Pon 6:25, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Bóg jest opiekunem człowieka. Jezus nazywa św. Józefa swoim opiekunem. Są orędzia, w których nazywa go nawet Opiekunem Boga.

Treść pieśni "Will You be There" nawiązuje do takiej opieki, przyjaźni - przyjaźń doskonała nie zawodzi w chwilach największego zwątpienia.
Piotr_
PostWysłany: Pon 5:24, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Kto by pomyślał, że muzyka klasyczna może mieć swój jad...

Nie szukajmy go tylko w Michaelu, muzyce pop i rocku.

Tam gdzie człowiek jest ponad Bogiem - to są śmieci.
Piotr_
PostWysłany: Pon 5:16, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Gwiazdy muzyczne mają ogromny wpływ na młodzież. Jeżeli jest w tym dojrzał przekaz miłości to w porządku. Gorzej jeśli jest zbyt dużo domieszki treści szkodliwych.

Niestety również w samej melodii zdarzają się treści które trzeba badać.

Do takich utworów, który od dawna mnie zastanawiał był Carmina Burana - utwór klasyczny, wykorzystywany przez Michaela prze koncertami trasy Dangerous. Niestety, twór ten był dziełem z okresu nazistowskiego - tak podaje Wikipedia. Ten utwór jest ogniem, w którym kryje się coś przerażającego.
Piotr_
PostWysłany: Pon 5:10, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Najlepsze utwory Michaela zaprezentowano w czasie jego pogrzebu. Było to raczej publiczne pożegnanie niż pochówek. Te utwory - ballady, były tymi najczystszymi owocami jego twórczości. To jest to!

Powszechnie wiadomo, że jako człowiek i artysta dokonywał również złych wyborów. Warto nad tym się zastanowić. To, że Michael był zaprzeczeniem nudy, nie oznacza, że był dojrzałym autorytetem moralnym. Miał coś z tego autorytetu, ale tylko w ograniczonym zakresie.
Piotr_
PostWysłany: Sob 8:18, 23 Wrz 2017    Temat postu:

Wiem, że przeplatam różne wątki, ale piszę to, co aktualnie przychodzi mi na myśl.

Może przy okazji tej uwagi, warto zastanowić się nad tym, czym jest pisanie.

Neverland był elementem sztuki teatralnej, a potem powieści o przygodach Piotrusia Pana. Wikipedia mówi o sztuce wystawionej po raz pierwszy w 1904 roku.

Nośnikiem idei Neverlandu było więc słowo pisane, zamienione najpierw w teatr,
a potem w prawdziwy Neverland Michela o wielkości 11 kilometrów kwadratowych.

Zegary kwiatowe, takie jak ten w Neverlandzie mają swoją historię, którą jeszcze muszę doczytać, ale wiem, że był zegar kwiatowy także w PRL-u - pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

Neverland Michaela jest tym najbardziej znanym, ale niewykluczone, że wiele mniejszych także zakładano.
Piotr_
PostWysłany: Sob 7:30, 23 Wrz 2017    Temat postu:

Michael Jackson był królem promocji. Był czas, że moda na Michaela (Michaelmania, lub Jacksonmania) była tak ogromna, że wszędzie był on - na zeszytach, piórnikach, tornistrach. Promował książki kucharskie, perfumy i motory. Jego nazwisko było na scyzorykach i gumach do życia.

Jednym z najlepszych filmów dokumentalnych o nim jest "Michael Jackson - The Legend Continous". Kiedyś można było dostać w Polsce kasetę VHS z tym filmem, obecnie jest dostępny na Youtube.

Sam Michael wymieniony jest jako realizator filmu i dlatego jest to bardzo dobry film dokumnetalny.
Piotr_
PostWysłany: Sob 7:17, 23 Wrz 2017    Temat postu:

Pamiętam, że w czasach promocji płyty Dangerous rozważano w Radiu Katowice o możliwościach koncertu Michaela w Polsce. Któryś z redaktorów stwierdził wtedy, że głównym problemem jest to, czy Michael Jackson jest w Polsce poważnie traktowany.

Trzeba pamietać, że o ludziach telewizji myślano kiedyś jak o kosmitach, o których nie wiadomo, czy rzeczywiscie istnieją. Dzisiaj telewizja bardzo zbliżyła się do widza, ale kiedyś zobaczenie na własne oczy sławnego człowieka było przygodą dla nielicznych.

Niesamowite plotki powodowały, że Michael często spotykał się z takimi nieufnymi postawami, o czym napisał w swojej książce.

Książkę "Moonwalk" przeczytałem, ale dopiero 19 wrzesnia 1996 roku zobaczyłem z pewnej odległości człowieka, który oddychał tym samym powietrzem co my. Miał taką samą pogodę, jaką my mieliśmy. Mimo wielu okrzyków, czuło się taką jego zwyczajność, normalność. Był wtedy tacy jak my.

20 września, na scenie, był przybyszem z kosmosu. Duża część ludzi widziała go tylko jako tą sceniczną postać - istotę nie z tej ziemi.
Piotr_
PostWysłany: Sob 3:19, 23 Wrz 2017    Temat postu:

W 1997 roku Michael Jackson ponownie odwiedził Polskę. Odwiedził między innymi klasztor w Lubiążu. Jest to gigantyczny zespół obiektów pocysterskich, o którym więcej można poczytać w Internecie.

Remont tego obiektu wymaga gigantycznych pieniędzy, których brakuje. Gdyby nie wizyta Michaela, to bym nie wiedział, że taki obiekt istnieje. Ratowanie takich dóbr kultury wymaga potężnych promotorów. Michael był potężnym promotorem.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group