Forum Forum Chrześcijańskie Strona Główna Forum Chrześcijańskie
Aby wszyscy stanowili jedno Jn 17,21
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Temat: Anomalie na koloniach dla dzieci.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Chrześcijańskie Strona Główna -> Ogólny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr-246
Gość






PostWysłany: Sob 12:40, 20 Maj 2023    Temat postu: Temat: Anomalie na koloniach dla dzieci.

Temat: Anomalie na koloniach dla dzieci


Choć to było dawne, lista anomalii, jakie pamiętam, będzie długa. Pomińmy teraz to, co było fajne, są bowiem sprawy, które zostają na całe życie, albo tak zalazły mi za skórę, że nie sposób o nich zapomnieć.


1985 - kolonia z Kościoła. Pęknięta deska od szamba i dzieci bawiące się w spuszczanie wody i zaglądające do środka szamba na rurkę, która do tego szamba prowadziła. Dziwne, że nikt z wychowawców nie zrobił z tym porządku i to natychmiast. Na tej samej kolonii (z Kościoła) 10 latka robiła jakiś striptiz. Pomimo codziennego chodzenia na msze, były i takie rzeczy. Był też niebezpieczny moment w polu, gdy dziecko przestraszone przez osę odskoczyło wprost pod ciężarowego Stara, który jechał do jakiegoś tartaku itp.

1986 - kolonia nad morzem. Mimo, że była to najbardziej udana i dość gęsto zaplanowana, miała swoje minusy. Wewnątrz ośrodka nie było sklepiku, dlatego z głodu jedliśmy suchy chleb, który został po obiedzie. Mając 9 lat nie zawsze robiłem odpowiednie zapasy

1987 - zimowisko - woźny szkoły, w której się odbywało, najwyraźniej lubił pieniądze. Pozwolił każdemu kąpać się bardzo krótko w łazience, a cały turnus skończył się kradzieżą połowy pensji naszej wychowawczyni, gdyż "zielona noc" była dobrą przykrywką, aby zwalić to na kolonistów. Sądząc, po profesjonalnym wykonaniu owej "zielonej nocy", zrobił to ten właśnie woźny.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 13:23, 20 Maj 2023    Temat postu:

1987 - kolonia letnia. Kolonia, którą mocno krytykowaliśmy już jako dzieci. W ośrodku mieszkała rodzina gospodarzy, co było dla nas dziwne. Musieliśmy prosić o zmianę pokojów, gdyż mało brakowało, a chłopcy i dziewczyny musiały być w jednym pokoju. Kolonie krytykowaliśmy za zbyt mało napojów dawanych podczas posiłków. Były też wypadki, kolega upadł na szkło, miał krwotok i musiałem biec do wychowawczyń, żeby mu pomogły.

1988 - zimowisko. Dość udane, bez wpadek, choć bez śniegu. Filmy wideo i dyskoteki i raczej nic poza tym.

1989 - kolonia letnia. Nad jeziorem, w lesie, z dala od większych miejscowości. Kolonia zaczęła się wypadkiem kolonisty, który połknął osę podczas picia napoju. Trafił do szpitala i więcej go nie widzieliśmy. Przeładowane pokoje 8-osobowe, gdzie były tylko łóżka i szafy. Brak przyzwoitych dobrych warunków do kąpieli w łazience. Pierwszego dnia trafiłem do grupy w młodszymi kolegami. Ból zęba był trudnym przeżyciem. Kąpiel w jeziorze była jedynym sposobem a nudę. Mówiono też o obecności satanistów w pobliskim lesie.

1990 - kolonia szkolna maj-czerwiec. Grupowe kąpiele w łazience, osobno chłopcy, osobno dziewczyny, ale i tak dużo w tym było niezręczności i nadużyć. Siadanie kolonistek na zewnętrznym parapecie.

1990 - kolonia letnia. Nad morzem. Kąpiel w morzu tylko dwa razy i z dala od ratownika, a nawet pomimo jego sprzeciwu. Większość czasu chodziliśmy po mieście. Kolega bardzo narzekał na mało jedzenia.

1991 - kolonia letnia, na której ostro zaprotestowałem przed kolejnymi wyjazdami. Duża nuda, horror pokazany młodzieży na wideo. Wątpliwych obyczajów wychowawczyni. Duża walka o przydział jedzenia na obiedzie. Kolonistka przechodząca po zewnętrznej stronie balustrady balkonów.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr-246
Gość






PostWysłany: Sob 13:50, 20 Maj 2023    Temat postu:

Lista zebrana i uzupełniana:


1985 - kolonia z Kościoła. Pęknięta deska od szamba i dzieci bawiące się w spuszczanie wody i zaglądające do środka szamba, aby popatrzyć na rurkę, która do tego szamba prowadziła. Dziwne, że nikt z wychowawców nie zrobił z tym porządku i to natychmiast. Na tej samej kolonii (z Kościoła) 10 latka robiła jakiś striptiz. Pomimo codziennego chodzenia na msze, były i takie rzeczy. Był też niebezpieczny moment w polu, gdy dziecko przestraszone przez osę odskoczyło wprost pod ciężarowego Stara, który jechał do jakiegoś tartaku itp. Jedna łazienka dla wszystkich, 30 kolonistów.

1986 - kolonia nad morzem. Mimo, że była to najbardziej udana i dość gęsto zaplanowana, miała swoje minusy. Wewnątrz ośrodka nie było sklepiku, dlatego z głodu jedliśmy suchy chleb, który został po obiedzie. Mając 9 lat nie zawsze robiłem odpowiednie zapasy. Uczestnik wyrzucony z kolonii za strącenie ze ściany budynku gniazda jaskółek.

1987 - zimowisko - woźny szkoły, w której się odbywało, najwyraźniej lubił pieniądze. Pozwolił każdemu kąpać się bardzo krótko w łazience, a cały turnus skończył się kradzieżą połowy pensji naszej wychowawczyni, gdyż "zielona noc" była dobrą przykrywką, aby zwalić to na kolonistów. Sądząc, po profesjonalnym wykonaniu owej "zielonej nocy", zrobił to ten właśnie woźny. Sama "zielona noc" polegała na przeszukaniu bagaży kolonistów, zapakowanych i przygotowanych do naszego wyjazdu. Konflikt śląsko-polski w pokoju z kolegami z innych miejscowości. Konfliktu takiego wcześniej nawet nie rozumieliśmy.

1987 - kolonia letnia. Kolonia, którą mocno krytykowaliśmy już jako dzieci. W ośrodku mieszkała rodzina gospodarzy, co było dla nas dziwne. Musieliśmy prosić o zmianę pokojów, gdyż mało brakowało, a chłopcy i dziewczyny musiały być w jednym pokoju. Kolonie krytykowaliśmy za zbyt mało napojów dawanych podczas posiłków. Były też wypadki, kolega upadł na szkło, miał krwotok i musiałem biec do wychowawczyń, żeby mu pomogły. Nieprzyzwoite warunki kąpieli. Wszyscy chłopcy w jednej łazience, bez zamka, gdzie wchodziła też wychowawczyni. Podobnie dziewczyny.

1988 - zimowisko. Dość udane, bez wpadek, choć bez śniegu. Filmy wideo i dyskoteki i raczej nic poza tym.

1989 - kolonia letnia. Nad jeziorem, w lesie, z dala od większych miejscowości. Kolonia zaczęła się wypadkiem kolonisty, który połknął osę podczas picia napoju. Trafił do szpitala i więcej go nie widzieliśmy. Przeładowane pokoje 8-osobowe, gdzie były tylko łóżka i szafy. Brak przyzwoitych, dobrych warunków do kąpieli w łazience. Pierwszego dnia trafiłem do grupy w młodszymi kolegami. Ból zęba był trudnym przeżyciem. Kąpiel w jeziorze była jedynym sposobem na nudę. Mówiono też o obecności satanistów w pobliskim lesie. Incydenty związane z kolonistami z NRD.

1990 - kolonia szkolna maj-czerwiec. Grupowe kąpiele w łazience, osobno chłopcy, osobno dziewczyny, ale i tak dużo w tym było niezręczności i nadużyć. Wychowawca trzymający prysznic 12-letnim dziewczynom, gdyż, jak się przed nami tłumaczył, on może, bo sam wychowuje córkę. Siadanie kolonistek na zewnętrznym parapecie. Słabo zaopatrzony sklepik w pobliskiej miejsowości, trudności w zakupie napojów.

1990 - kolonia letnia. Nad morzem. Kąpiel w morzu tylko dwa razy i z dala od ratownika, a była nawet próba kąpieli pomimo sprzeciwu ratownika wobec naszego wychowawcy. Większość czasu chodziliśmy po mieście. Kolega bardzo narzekał na mało jedzenia. Niebezpieczna sytuacja podczas przechodzenia przez plażę, gdzie wciągano linami łodzie rybackie.

1991 - kolonia letnia, na której ostro zaprotestowałem przed kolejnymi wyjazdami. Awantura kierownictwa z kolonistką, już w pociągu, bo nie chciała wyłączyć głośnych słuchawek. Duża nuda, horror pokazany młodzieży na wideo. Wątpliwych obyczajów wychowawczyni. Duża walka o przydział jedzenia na obiedzie. Kolonistka przechodząca po zewnętrznej stronie balustrady balkonów. Kolonista wyniósł z muzeum eksponat, do czego przyznał się dopiero w drodze powrotnej do ośrodka. Ten albo inny kolonista był zagrożony wyrzuceniem z kolonii. Inni popisali ściany swojego pokoju, za co grożono im malowaniem.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr-246
Gość






PostWysłany: Sob 13:58, 20 Maj 2023    Temat postu:

Lista zebrana i uzupełniana:


1985 - kolonia z Kościoła. Pęknięta deska od szamba i dzieci bawiące się w spuszczanie wody i zaglądające do środka szamba, aby popatrzyć na rurkę, która do tego szamba prowadziła. Dziwne, że nikt z wychowawców nie zrobił z tym porządku i to natychmiast. Na tej samej kolonii (z Kościoła) 10 latka robiła jakiś striptiz. Pomimo codziennego chodzenia na msze, były i takie rzeczy. Był też niebezpieczny moment w polu, gdy dziecko przestraszone przez osę odskoczyło wprost pod ciężarowego Stara, który jechał do jakiegoś tartaku itp. Jedna łazienka (razem z ubikacją) dla wszystkich, 30 kolonistów.

1986 - kolonia nad morzem. Mimo, że była to najbardziej udana i dość gęsto zaplanowana, miała swoje minusy. Wewnątrz ośrodka nie było sklepiku, dlatego z głodu jedliśmy suchy chleb, który został po obiedzie. Mając 9 lat nie zawsze robiłem odpowiednie zapasy. Uczestnik wyrzucony z kolonii za strącenie ze ściany budynku gniazda jaskółek.

1987 - zimowisko - woźny szkoły, w której się odbywało, najwyraźniej lubił pieniądze. Pozwolił każdemu kąpać się bardzo krótko w łazience, a cały turnus skończył się kradzieżą połowy pensji naszej wychowawczyni, gdyż "zielona noc" była dobrą przykrywką, aby zwalić to na kolonistów. Sądząc, po profesjonalnym wykonaniu owej "zielonej nocy", zrobił to ten właśnie woźny. Sama "zielona noc" polegała na przeszukaniu bagaży kolonistów, zapakowanych i przygotowanych do naszego wyjazdu. Konflikt śląsko-polski w pokoju z kolegami z innych miejscowości. Konfliktu takiego wcześniej nawet nie rozumieliśmy.

1987 - kolonia letnia. Kolonia, którą mocno krytykowaliśmy już jako dzieci. W ośrodku mieszkała rodzina gospodarzy, co było dla nas dziwne. Musieliśmy prosić o zmianę pokojów, gdyż mało brakowało, a chłopcy i dziewczyny musiały być w jednym pokoju. Kolonie krytykowaliśmy za zbyt mało napojów dawanych podczas posiłków. Były też wypadki, kolega upadł na szkło, miał krwotok i musiałem biec do wychowawczyń, żeby mu pomogły. Nieprzyzwoite warunki kąpieli. Wszyscy chłopcy w jednej łazience, bez zamka, gdzie wchodziła też wychowawczyni. Podobnie dziewczyny.

1988 - zimowisko. Dość udane, bez wpadek, choć bez śniegu. Filmy wideo i dyskoteki i raczej nic poza tym.

1989 - kolonia letnia. Nad jeziorem, w lesie, z dala od większych miejscowości. Kolonia zaczęła się wypadkiem kolonisty, który połknął osę podczas picia napoju. Trafił do szpitala i więcej go nie widzieliśmy. Przeładowane pokoje 8-osobowe, gdzie były tylko łóżka i szafy. Brak przyzwoitych, dobrych warunków do kąpieli w łazience. Pierwszego dnia trafiłem do grupy z młodszymi kolegami. Ból zęba był trudnym przeżyciem. Kąpiel w jeziorze była jedynym sposobem na nudę. Mówiono też o obecności satanistów w pobliskim lesie. Incydenty związane z kolonistami z NRD.

1990 - kolonia szkolna maj-czerwiec. Grupowe kąpiele w łazience, osobno chłopcy, osobno dziewczyny, ale i tak dużo w tym było niezręczności i nadużyć. Wychowawca trzymający prysznic 12-letnim dziewczynom, gdyż, jak się przed nami tłumaczył, on może, bo sam wychowuje córkę. Siadanie kolonistek na zewnętrznym parapecie. Słabo zaopatrzony sklepik w pobliskiej miejsowości, trudności w zakupie napojów.

1990 - kolonia letnia. Nad morzem. Kąpiel w morzu tylko dwa razy i z dala od ratownika, a była nawet próba kąpieli pomimo sprzeciwu ratownika wobec naszego wychowawcy. Większość czasu chodziliśmy po mieście. Kolega bardzo narzekał na mało jedzenia. Niebezpieczna sytuacja podczas przechodzenia przez plażę, gdzie wciągano linami łodzie rybackie.

1991 - kolonia letnia, na której ostro zaprotestowałem przed kolejnymi wyjazdami. Awantura kierownictwa z kolonistką, już w pociągu, bo nie chciała wyłączyć głośnych słuchawek. Duża nuda, horror pokazany młodzieży na wideo. Wątpliwych obyczajów wychowawczyni. Duża walka o przydział jedzenia na obiedzie. Kolonistka przechodząca po zewnętrznej stronie balustrady balkonów. Kolonista wyniósł z muzeum eksponat, do czego przyznał się dopiero w drodze powrotnej do ośrodka. Ten albo inny kolonista był zagrożony wyrzuceniem z kolonii. Inni popisali ściany swojego pokoju, za co grożono im malowaniem. Picie alkoholu, polewanie wodą z gaśnicy kolonistek przez kolegów. Problemy kolonistów z psychiką, obecność subkultur zarówno wśród kolonistów i osób miejscowych oraz fizyczna agresja lokalnego przedstawiciela subkultury na mnie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr-246
Gość






PostWysłany: Sob 14:05, 20 Maj 2023    Temat postu:

Podsumowując, nuda na koloniach zawsze była najtrudniejszym wyzwaniem. Potem walka o jedzenie, konflikty między kolonistami, incydenty. Niektórzy koloniści byli z bardzo złych domów. Ciągłe poczucie, że jesteśmy w obcych rękach, bo personel nie budował cieplejszych więzi z kolonistami. Kierownictwo zupełnie obce, jakby tylko dla pieniędzy tam byli. W tamtych czasach dostęp do telefonu był trudny. Możliwa była papierowa korespondencja, która docierała z opóźnieniem.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Chrześcijańskie Strona Główna -> Ogólny Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin